fbpx
Nie gubię czasu!!! – postępy

Nie gubię czasu!!! – postępy

Zarządzanie sobą w czasie to bardzo przydatna umiejętność. Tak stwierdziłam, już jakiś czas temu. Już jakiś czas temu także podjęłam decyzję, że tę nową umiejętność nabędę i sukcesywnie działam w tej sprawie.

Przyznam, że zmęczyło mnie powtarzanie „nie mam czasu”. Zdarzało się, że te słowa wypowiadałam kilka razy dziennie w bardzo różnym kontekście. Zaczęłam zauważać, że tego sformułowania używam niekiedy jako wymówki, bo po prostu nie chcę czegoś zrobić. Dziś za każdym razem, gdy powtarzam to sformułowanie, to w mojej głowie zapala się czerwona lampka, która dosłownie krzyczy: Ania, jesteś pewna, że to prawda! Wówczas przychodzi chwila refleksji. Jestem bardzo zadowolona, że do tematu podchodzę coraz bardziej świadomie. Przecież każdy z nas ma tyle samo czasu. Doba nikomu nie rozciąga się ponad 24 godziny. A jednak niektórzy potrafią zdziałać o wiele więcej. Znajdują czas na różne projekty, zarówno prywatne, jak i zawodowe. Postanowiłam, że też tak chcę i działam.

Na ścieżce „nie gubię czasu”

Jak mawia Pani Swojego Czasu zarządzanie sobą w czasie to umiejętność. Każdej umiejętności można się nauczyć, tej również. Trzeba, tylko lub aż, pamiętać, że nie wystarczą dwa – trzy tygodnie i po sprawie. To byłoby zbyt proste i wówczas każdy z nas miałby tę umiejętność w małym paluszku. Tu potrzebna jest systematyczna praca. Poniżej przedstawiam, jak ta praca wygląda u mnie. Zapraszam Cię na moją ścieżkę pt. „nie gubię czasu”:

Projekt bez tytułu

wiedza

Co ja tak naprawdę wiem o zarządzaniu sobą w czasie? Słyszałam to i owo, ale gdybyś mnie jakiś czas temu o to zapytała, to zobaczyłabyś u mnie wytrzesz oczu. Możliwe, że wybąkałabym coś na temat list zadań, bo te robię praktycznie od zawsze. Jako że cechuje mnie wyjątkowo skrupulatne podejście do życia, postanowiłam temat zgłębić. Wspomniałam nieco o tym tutaj. Wiedzę przyswajam od Pani Swojego Czasu. Obecnie w dalszym ciągu czytam. Przeważnie 15-20 minut dziennie na zakończenie dnia. Nie mało, nie dużo, dla mnie w sam raz. Tu też bardzo pomaga PSC, która twierdzi, że minuta to lepiej niż nic i przyznam, że ta myśl bardzo mi pomaga. Nawet wprowadza pewnego rodzaju spokój. Jestem z tych, którzy chcieliby zaraz, teraz, natychmiast i ta szczegółowość, o której wspomniałam także nie pomaga, tylko przeważnie wydłuża czas realizacji danego zadania. Więc świadomość, że codziennie, mimo że niekiedy przez krótką chwilę, działam w wytyczonym przez siebie kierunku jest bardzo pomocna.

budowanie świadomości

Jeśli zdecydujesz nowy obszar wpuścić do swojego życia, to myśli same zaczną zmierzać w tym kierunku. Przynajmniej ja u siebie taką prawidłowość obserwuję. Oczywiście można też naszą świadomość budować w całkiem „świadomy” sposób, np. odpowiadając na pytania dotyczące tego obszaru, zastanawiając się, jak to wygląda w naszym życiu. Przyznam, że korzystam i z jednego i z drugiego sposobu. Jednak ten pierwszy lubię dużo bardziej. Za każdym razem czuję się tak, jakbym odkryła Amerykę, mimo że to nowe odkrycie dotyczy mnie samej. Lubię to tak bardzo, bo poznawanie samej siebie bardzo ułatwia życie. Wbrew pozorom, to wcale nie jest zadanie proste. Ze wszystkich moich przemyśleń, odkryć, momentów „aha” itp. robię notatki. Zapisuję, to bo wiadomo, pamięć bywa ulotna. Przeważnie jest tak, że jeśli myśl wpadnie mi do głowy niespodziewanie, to jestem w stanie zapamiętać ją o wiele dłużej. Wydaje mi się, że dlatego, że czuję że to jest takie moje. Natomiast przemyślenia nie zawsze dają taki efekt, ale sądzę, że są niezbędne do generowania tych odkryć.

Mam nadzieję, że nie wyszło z tego masło maślane i rozumiesz o co mi chodzi. Jeśli wyszło nie ten…, to daj znać w komentarzu, poprawię się.

lista zadań

Przeróżne listy tworzyłam od zawsze. Było to dla mnie naturalne, bo uwielbiam je odhaczać (pisze osoba z talentem Osiąganie na 4 miejscu). Przeszłam przez najróżniejsze, ale dopiero przy PSC odkryłam, że warto będzie do swojego harmonogramu wprowadzić wieczorny nawyk tworzenia listy zadań na kolejny dzień. To powoduje, że następnego dnia od razu wiem, co należy zrobić, za jakie zadanie się zabrać. Widzę, że to bardzo podniosło moją efektywność. Oczywiście, że będę udoskonalać cały ten proces, bo przecież na drugie imię mam Naprawianie.

nawyki

Nawyki już na dobre rozgościły się w moim życiu. Bardzo lubię nad nimi pracować, czasami może nawet za bardzo, gdyż ciężko mi zrezygnować z danego nawyku nawet wówczas, gdy nie mam sił. Na szczęście uczę się czasami odpuszczać, bez wyrzutów sumienia. Oczywiście jestem na etapie, że nie zawsze się to udaje. Staram się jednak, żeby było tego coraz mniej.
Obecnie na swojej karcie do monitorowania nawyków (jest dostępna tutaj) mam dwa nawyki związane z zarządzaniem sobą w czasie. O pierwszym wspomniałam powyżej, czyli o wieczornym nawyku tworzenia listy zadań. Drugi nawyk jest pośrednio związany z zarządzaniem sobą w czasie i dotyczy pisania dziennika, także wieczorową porą. Wpis w dzienniku to przede wszystkim moje obserwacje związane z działaniem talentów, ale także przemyślenia na temat różnych obszarów życia, w tym także z obszaru zarządzania sobą w czasie. Później o wiele łatwiej budować dany nawyk oraz zmieniać swoje nie zawsze dobre przyzwyczajenia.
Przede mną sporo „czasowych” nawyków do wykształcenia, ale spokojnie, mam czas 😉 Będę je wdrażać sukcesywnie.

odpoczynek

Myślę o nim stanowczo za dużo, a w dalszym ciągu i tak stanowczo za mało odpoczywam. Wspominam już kolejny raz, że nie bardzo umiem odpoczywać i że dopiero się uczę. Także przyznaję, nauka w dalszym ciągu trwa w najlepsze. Chyba nawet nie napiszę przy czym najlepiej się relaksuję, bo po prostu tego nie wiem. Próbuję różnych rzeczy i mam nadzieję, że w końcu trafię na to coś. Wiem, że bardzo lubię, od czasu do czasu, dzień norki. Spędzam go w łóżku z interesującym serialem i zapominam zupełnie o tym, co się dzieje poza ścianami mojej sypialni. Ostatnio taki dzień, dobra popołudnie, zafundowałam sobie podczas wypadu na narty i gdy sobie o tym pomyślę, to od razu czuję przypływ pozytywnej energii.

To, co mnie ostatnio zainteresowało w obszarze odpoczynku (posłuchasz o tym w podcaście Kasi Bieleniewicz pt. Harmonia, równowaga, higiena pracy a wypalenie zawodowe – dobre praktyki), to że nie da się od razu przejść do fazy odpoczynku, zwłaszcza po ciężkim i stresującym dniu. W pierwszej kolejności musimy odreagować, dopiero później możemy zacząć odpoczywać. Sposoby na odreagowanie mogą być bardzo różne, jednym z najlepszych jest oczywiście aktywność fizyczna. Najwyższy czas ponownie zaprzyjaźnić się z bieganiem.

plan działania na kolejne miesiące

Kontynuacja wszystkiego, co powyżej. Chociaż może wieczorami zagości inna lektura niż zarządzanie sobą w czasie, a w to miejsce wskoczy Kobieta Niezależna Kamili Rowińskiej, której nie mogę się już doczekać.

Sukcesywne wdrażanie nowych nawyków związanych z zarządzaniem sobą w czasie. Jakich? Dowiesz się z kolejnego wpisu z tego obszaru już za miesiąc. Mam jednak nadzieję, że zaglądasz do mnie w każdy poniedziałek, bo to dzień publikacji nowych postów. Pierwszy i ostatni czwartek miesiąca jest natomiast zarezerwowany do wpisów na tematy ściśle rozwojowe, czyli talenty i jak na razie właśnie zarządzanie sobą w czasie. Zapraszam Cię serdecznie.

A jak Twój czas?
Zarządzasz czy płyniesz z prądem?

Spodobał Ci się wpis? Proszę, podaj dalej. Dziękuję!
FacebookPinterestEmail

Dodaj komentarz

Close Menu