fbpx
Podsumowanie akcji: Dbam o siebie. Robię porządek!

Podsumowanie akcji: Dbam o siebie. Robię porządek!

Dzisiejszy wpis to kontynuacja, a raczej podsumowanie tygodniowej akcji pod nazwą: Dbam o siebie. Robię porządek. Szczegóły znajdziesz w poprzednim wpisie, do którego Cię odsyłam. Opowiadam tam głównie o tym, dlaczego postanowiłam na tygodniowy maraton porządkowy oraz jakie cele mi przyświecały. Dziś prezentuję podsumowanie i wnioski.

Plan

Moja ubiegłotygodniowa niemoc bardzo mnie zaskoczyła. Nie miałam ochoty zupełnie na nic. Odpuściłam nawyki, odpuściłam dzienne planowanie, myśli poszybowały w kosmos. Nie potrafiłam się prawie na niczym skupić. Faktycznie „prawie” na niczym, bo praktycznie jedyne co w ubiegłym tygodniu zrealizowałam to właśnie porządkową akcję. Przyznam, że w głównej mierze spowodowane było to faktem, że odpowiednio się do tego przygotowałam. Plan został skrupulatnie opracowany dla każdego pomieszczenia. I mimo że na co dzień nie rekomenduję takiego właśnie ogarniania domowej przestrzeni, zdecydowanie lepiej sprzątać kategoriami, to w tym przypadku sprawdziło się idealnie. Dodam, że mogłam na takie odstępstwo o tej zasady sobie pozwolić, ponieważ nie jest to mój pierwszy maraton porządkowy. Kilka już takich za mną. A przyznam, że i tak nasz dom opuściło sporo niepotrzebnych rzeczy. Czuję ulgę, dobrze mi to zrobiło. Wracając jednak do planu. Myślę, że to on okazał się kluczem do sukcesu i realizacji całego przedsięwzięcia. Nie jestem mistrzem planowania, jeszcze. Cały czas się tego uczę. Jednak biorąc pod uwagę mój nie najlepszy ubiegłotygodniowy nastrój, to bardzo doceniłam to, że był on opracowany tak, że nie musiałam zastanawiać się, co mam teraz zrobić, tylko od razu mogłam przystąpić do pracy. Niewątpliwie utwierdziło mnie to w przekonaniu, że warto planować. Będę szkolić, tę umiejętność.

Publiczna deklaracja

We wpisie zapowiadającym samą akcję, wspomniałam, że rozliczę się z jej przeprowadzenia, czyli zamieszczę stosowane podsumowanie, co niniejszym czynię. Na początku nie sądziłam, że będzie miało to dla mnie tak ogromne znaczenie, ale przyznam, że złożona Tobie Drogi Czytelniku, obietnica pozwoliła mi zadanie sukcesywnie realizować. Jak już wspomniałam na wstępie ubiegły tydzień, to było jakieś apogeum niemocy i na co dzień robię sporo, to ostatnio opadłam z sił. Motywację do działania odnalazłam między innymi w tych właśnie kilku sformułowanych słowach obietnicy, co też może być cenną wskazówką dla mnie na przyszłość. Mam nadzieję, że dla Ciebie również i że sama kiedyś spróbujesz właśnie takiego schematu postępowania. Możliwe, że sprawdzi się także u Ciebie. Zawsze warto sprawdzać, testować nowe rozwiązania.

Robię, to co lubię

Porządek, czyli moje słowo klucz. I znów przypomnę, że bardzo lubię. (robię się monotematyczna?) Przypuszczam także, że zadanie zrealizowałam właśnie dlatego, że wykonywałam czynność, którą bardzo lubię. I wiesz, co mnie najbardziej cieszy? To, że w końcu wiem, co to jest! Może wyda Ci się, to dziwne i niezrozumiałe, bo za każdym razem, gdy zaczynam opowiadać o porządkach, to ludzie wyobrażają sobie, jak latam po domu ze szmatką i wycieram wszystkie kąty. Bynajmniej ja nad nimi zawsze takie chmurki z myślami widzę. Przeważnie wyprowadzam z błędu, bo tu nie chodzi o sprzątanie, tylko o porządkowanie. W poprzednim wpisie wspomniałam także, że porządkowanie poprawia mój nastrój i możliwe, że w ubiegłym tygodniu palcem, bym w tym obszarze nie kiwnęła, gdybym nie czuła porządkowej mięty. Kolejny raz to m.in. porządki pomogły mi wrócić na dobre tory. Jestem zadowolona, że wiem co to jest i że taką czynność mam, bo przypuszczam, aczkolwiek mogę się mylić, że trudne dni i tak się pojawią, a ja będę wiedziała, co zrobić, żeby poczuć się odrobinę lepiej.

Czy Wiesz, co Tobie sprawia przyjemność?
Masz już swoją ulubioną rzecz, która pomaga przetrwać Ci trudniejsze dni?

Spodobał Ci się wpis? Proszę, podaj dalej. Dziękuję!
FacebookPinterestEmail

Dodaj komentarz

Close Menu